muzyczne pseudorecenzje zacznijmy od bootlega warszawskiej ekipy razem ponad kilo.
cóż. cienka podróba stylu wwo i zipów, którzy, jak wiadomo, trącą nudą, beznadzieją i wiecznym malkontenctwem. razem ponad kilo jest równie nudne, monotematyczne i raczy nas garścią jakże „nowatorskich” złotych myśli. nic tylko kiepskie życie, ciężkie doświadczenia, historie prosto z getta, a to wszystko okraszone kiepskimi rymami, słabymi przenośniami i smutnymi, niby mrocznymi bitami. zmęczę do końca i skasuję. zdecydowanie nie polecam. chyba, że ktoś lubi się umartwiać i jest fanem ulicznego stylu prosto ze stolicy. przy takich produkcjach wstyd na myśl, że lubi się ten rodzaj muzyki.. szkoda pisać cokolwiek więcej. zdecydowanie fail. cienizna wykraczająca poza skalę beznadziei.
22:22
pj4y
159
2


2 odp. na wpis razem ponad kilo – samo życie [bootleg]
Chcialbym sie z toba zgodzic, ale nie moge… Nie przebrnolem przez zaden kawalek do konca… Ostatnio mam okazje posluchac muzy tylko w trasie praca/dom dom/praca i tak sie sklada, ze jak trafiam na ziomkow brzmiacych jak wymienione przez cie ekipy – jakims cudem forward mi sie wlacza ;)
Ale. Moze przelkne calosc, wtedy opinie wyraze, ten koment raczej opiniotworczy byc nie powinien :)
..na szczescie na dysku jest tez 8 diagrams ;)
campfire!
napisz odpowiedź