archiwum tagu:firma
31. marca bieżącego roku, a więc w sumie wczoraj, w życie wszedł projekt, który został dumnie nazwany jednym okienkiem. miało to usprawnić zakładanie własnej działalności gospodarczej. miało. czytaj dalej »
po cichu, bez wielkiego szumu, ruszył przecinek.
dlaczego tak tajemniczo? bo wciąż trwają nad nim prace.. ciągle znajduję coś, co trzeba poprawić, ciągle brakuje kilku prac w folio.. tym samym najprawdopodobniej na illu swoich dzieł uzupełniał nie będę. przynajmniej nie z taką częstotliwością z jaką chciałem to robić. cóż, teraz trzeba dbać o firmę.
a firma to jeszcze inna para kaloszy, bo wciąż bujamy się między prawnikiem, a księgowym. wszystko po to, by wybrać i odpowiednio ustawić najodpowiedniejszą dla nas opcję. pomyślałby kto, że utworzyć spółkę jest łatwo. owszem, pod warunkiem, że nie wyjdą w praniu pewne szczególiki, które mogłyby nam zaszkodzić w przyszłości. heh. ale tego opisywać już mi się nie chce. czas iść spać po prostu..
a zapowiadało się tak miło.
potem zaczęło się ciągłe odrzucanie propozycji zmian, niereagowanie na sugestie i hmm, brak współpracy, stosowanie cen poniżej poziomu, ignorowanie pomysłów, złośliwości tych, którym odebrano zabawki, podchody, szukanie problemów na siłę i – o zgrozo – obwinianie mnie za błędy innych działów. tak w politycznie poprawnym skrócie można by opisać ostatnie kilka lat spędzonych w drukarni. dość.
czas na zmiany, trzeba się rozwijać. nie można wciąż siedzieć w miejscu, nawet jeśli to miejsce jest czasem wygodne i teoretycznie stwarza ciekawe możliwości. niestety, nawet najwygodniejszy fotel z czasem potrafi się wytrzeć.
dziś, a w zasadzie – wczoraj, w końcu, po wielu obietnicach i ostrzeżeniach, zdecydowałem. czas zakończyć karierę kierownika studia. co będzie dalej? zobaczymy. może będzie mi dane zarządzać innym studiem, może będę po prostu „zwykłym” klikaczem.. ale w końcu – może będę się rozwijał, miał szersze perspektywy i był doceniany. nawet jeśli gratyfikacją miałoby być dobre słowo. tak bardzo wpływające na morale i często motywujące tak samo jak dodatkowy zastrzyk gotówki.
póki co szukamy. cieszy solidarność reszty. oby wszystkim nam szukanie przebiegło szybko i sprawnie. a jak już znajdziemy, ze spokojem ducha obserwować będziemy jak wiją się w konwulsjach. może wtedy ktoś zrozumie, że warto szanować pracownika. amen.
ps. teraz tylko będzie trzeba w ekspresowym tempie zaktualizować portfolio. w końcu ktoś zainteresowany mógłby chcieć popatrzeć na dotychczasowy dorobek ;)
ha, zabawa gadżetami nie opuszcza mnie nawet w pracy. zabawa 3-minutowa co prawda, no bo ile może trwać wpakowanie dodatkowych kostek w kompa, ale zawsze.
szkoda tylko ze winxp domyślnie nie widzi 4gb ramu, ale przynajmniej 3.25gb zauważył, więc choć trochę to dało. najważniejsze, że podstawowy wirus – baza zleceń – chodzi teraz szybciej ;)
serwer pada. coraz częściej.
drukarnia pada. coraz szybciej.
człowiek pada. jak się nie wyśpi.
gdybym mieszkał w warszawie, mógłbym powiedzieć „dobrze, że chociaż pałac kultury wciąż stoi”. głupi czas na zmiany. słońca coraz mniej, nikomu się nic nie chce, morale też padają, a tu trzeba nowego hostingu szukać [szkoda, że wszystkie inne mniejsze są], trzeba poważniej o innej pracy myśleć [w tym roku bonusa na gwiazdkę na pewno nie będzie ;)]. całe szczęście, że chociaż na dworze przestało padać i trawnik można było skosić. zły czas, ta jesień.
23:39
pj4y
86
0

